Przejdź do treści

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Trzecia książka za -50% | Darmowa dostawa już od 99 zł

Po raz pierwszy napisałem książkę z kimś!

Fragment książki „Co ćpać po odwyku (limitowana edycja)” · 7 min czytania

Ale mam tremę.

Słuchajcie, po raz pierwszy napisałem książkę z kimś. Myślałem, że to niemożliwe, a jednak się udało, co więcej, poszło całkiem gładko. Sprawę ułatwił fakt, że napisałem tę książkę z moim przyjacielem i biznesowym wspólnikiem. Stworzyliśmy tę książkę jako rozmowę, bo my ogólnie lubimy rozmawiać, a czasami nawet się kłócić. Mimo wszystko nie wierzyłem do końca, że się uda.

A jednak. Mam tremę, bo pierwszy raz piszę o sobie. Owszem, każda książka jest w dużej mierze o autorze, bo każdy autor wie tylko, jak być sobą, bycie innymi ludźmi może sobie jedynie wyobrażać. Potem przebiera się w książkach za tych wyobrażonych ludzi, metaforyzuje swoje trudy, traumy i lęki ich wyobrażonymi przygodami. W tym sensie pisanie prozy jest wygodne. Można się przebrać, pozmyślać, a potem wszystkiemu zaprzeczyć. A tu klops, spada maska, nagle mam być golutki. Owszem, w podcaście już się trochę rozebrałem, ale gadanie i pisanie to coś zupełnie innego. Za obie te rzeczy odpowiadają dwa zupełnie różne sektory mózgu.

Mam tremę, ale jestem też dumny. Mogliśmy pójść na łatwiznę, wrzucić te nasze podcasty w jakieś narzędzie AI, zredagować i wydać. Nie chcieliśmy tego robić.

Chcieliśmy napisać tę książkę od zera. Dać Wam nową, odrębną jakość. Pokazać, na jakim obecnie jesteśmy etapie jako ludzie. Podsumować to, co wiemy i co nam się wydaje na temat trzeźwienia i życia.

Zapraszam Was bardzo serdecznie do lektury. Bardzo, bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście.

Żulczyk

Bohaterowie moich książek zawsze byli trochę mną. Łazili moimi śladami, choć za chwilę odbijali w inną stronę. Bo jednocześnie mną nie byli, a ja, pisząc, siedziałem na granicy realnego świata i zmyślenia. Bardzo to lubiłem. Dzięki pisaniu mogłem przeżywać przygody, których normalnie nie przeżywam.

A tu jest inaczej. Przydarzyła mi się książka bez zmyślenia. Książka, której nie jestem szefem. Książka, w której rozmawiam i chwilami spieram się z Jakubem Żulczykiem. Jest to taka książka, która zwykle się chyba nie przydarza. No bo jednak wynika ona z przyjaźni, z zaufania, z dojrzewania, z porozumienia dwóch osób, z pewnej odwagi, ale też z niezwykłego splotu przypadków, który bywa bardziej zaskakujący niż to całe zmyślenie.

Ze zdziwieniem stwierdzam, że ta książka już zmieniła moje życie. Wyrwało mnie jej pisanie z rozleniwienia, z powierzchowności i kilku dzikich pewności na temat własny i innych. Jest to moje drugie spokornienie od czasu odwyku, który miał miejsce kilkanaście lat temu. Bardzo tego potrzebowałem.

No więc nie wiem, jak to się dokładnie stało, ale ta książka jest.

Zapisz się do newslettera, a prezent wyślemy na maila

Premiery, fragmenty książek i spotkania z autorami. Bądź na bieżąco z tym, co wydajemy.