Zamiast wstępu: Pani Irena
Do przeżycia przygody potrzeba właściwie tylko dwóch rzeczy: nóg i głowy. Aha, czasami przydaje się też mapa. O mapie jeszcze porozmawiamy, zacznijmy od nóg i głowy. Moim zdaniem nogi są ciekawsze, bo rzadziej się nad nimi zastanawiamy. Niesłusznie! Świat byłby lepszym miejscem, gdybyśmy tyle uwagi co głowie poświęcali nogom. Co jest w nich takiego intrygującego? Powinienem pewnie zacząć od zdrowia, bo zdrowie najważniejsze. Ale wolę zacząć od próby opisania stanu, który wywołuje we mnie - ale wierzę, że to uniwersalne odczucie - każda dłuższa piesza wycieczka. „Dłuższa”, czyli taka, podczas której przejdę wyraźnie więcej, niż standardowa liczba kroków każdego dnia. W moim przypadku ten stan zaczyna się po przekroczeniu progu dziesięciu kilometrów, ale to sprawa bardzo indywidualna.

