Jak znalazłem się pod prysznicem
Miałem w końcu te dwadzieścia kilka lat, żadnych ideałów, w głowie burzę niekończących się sprzeczności, a na ciele kilka zagojonych już blizn po historiach z samookaleczaniem. Byłem sprzecznością, czułem się błędem, jakąś niedoskonałością w matriksie, która sprawiała, że miałem już nigdy nigdzie nie przynależeć.


